Jeśli jesteś rodzicem, na pewno znasz ten schemat: dziecko dostaje zabawkę – dziecko bawi się zabawką przez tydzień – dziecko zapomina o zabawce. Czasami jeśli jesteś szczęściarzem, a Twój maluch jakimś cudem ma większe skłonności do przywiązywania się do rzeczy i faktycznego korzystania z nich, zabawa może trwać nieco dłużej. 

1Miesiąc? Pół roku? Rok? A może nawet parę lat? Niemniej jednak zawsze przychodzi moment, w którym dziecko zwyczajnie wyrasta z danego sprzętu, który prędzej lub później ląduje w skrzynce z zapomnianymi przedmiotami.

Jeśli jesteś podobny(a) do mnie, ciężko Ci “rozstać” się z rzeczami. Zwłaszcza tymi otrzymanymi w prezencie. Nie inaczej jest w przypadku dziecięcych zabawek. Stając przed decyzją “Pozbyć się czy zachować?”, każda z opcji ciągnie w swoją stronę i pojawia się jeszcze więcej pytań, na które ciężko sobie odpowiedzieć: “A może będzie się jeszcze tym bawił?” “Może zachować na pamiątkę? W końcu dostał to od cioci Ani.” W takich sytuacjach najczęściej (choć nie zawsze) to mąż lub partner decyduje o losie zabawek. My, kobiety, zazwyczaj jesteśmy zbyt sentymentalne.

Sprytny sposób

No dobrze, mąż postanowił, że pozbywamy się starych, niepotrzebnych zabawek naszego małego diabełka. Co dalej? Na pewno nie koniec pytań 😉  Tym razem: w jaki sposób pozbyć się zabawek? Te mniejsze możemy oddać innym (młodszym lub bardziej potrzebującym) dzieciom, ale te droższe warto spieniężyć, np w komisie urządzeń, tym samym ucząc nasze dziecko rozsądnego gospodarowania pieniędzmi. W taki sposób jednocześnie zyskujemy pieniążki za nieużywany od dawna sprzęt i uczymy dziecko życiowej lekcji. Warto też wspomnieć dziecku o oszczędzaniu, założyć skarbonkę, aby mógł wydać odłożone pieniądze na to, co chce. Z pewnością będzie to dla niego cenna lekcja cierpliwości i konsekwencji, która wynagradza.

Gdzie najlepiej sprzedać używany sprzęt?

Z mojego “śledztwa” wynika, że warszawski lombard na Mokotowie jest najbezpieczniejszym i najuczciwszym miejscem do wykonywania tego typu transakcji. Popytałam znajomych, poszukałam opinii i wybrałam się osobiście. Faktycznie, obsługa była wyjątkowo fachowa. Pomimo, że Pan, który nas obsłużył, wydawał się młody, zdecydowanie znał się na tym, co robi i robił to z uśmiechem na twarzy. Stosując zasadę fair play ustaliliśmy odpowiednią dla obu stron kwotę i każde z nas było zadowolone, włącznie z moim małym diabełkiem, który już teraz zbiera na wymarzoną hulajnogę elektryczną. Zysk, nauka i więcej miejsca w domu w jednym- czego chcieć więcej? 🙂